Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Forum ˇ Linki ˇ Kategorie Newsówśroda, Czerwiec 26, 2019
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kontakt
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 57
Najnowszy Użytkownik: Marekpam
zasnąć na boku...


Afrykańska noc… Po 12 godzinach światła nastaje czas dźwięków. To prawda, że wraz z utratą jednego ze zmysłów, inne się „wyostrzają”. Nigdy nie jest tak głośno jak nocą! Muzyka nocy. Kolory nocy… Nietoperze „dotykające” dźwiękami świata, odległe nawoływanie hien i… świerszcze, które zawsze mają coś do powiedzenia. Muzyka, która zamilknie wraz z pierwszymi promieniami słońca… Jak przyzwyczajamy się do dźwięku tykającego zegara w pokoju, który co godzinę przypomina nam o upływającym czasie, tak i symfonia afrykańskiej nocy, w magiczny sposób sprawia, że od bezsenności przechodzimy do chwili, gdy obrazy ożywają pomimo zamkniętych oczu… Dlaczego czujemy się najbezpieczniej zasypiając „na boku”? Jak kłębek ciepłej wełny zwijamy się, oczekując światła dnia by się rozwinąć. Być może jest to echo odwiecznego zapisu z łona matki, gdy to właśnie pozycja tzw. „embrionalna”, towarzyszyła nam, aż do narodzin światła? Bez wątpienia to z tego powodu niektóre plemiona w Afryce Zachodniej, grzebią swoich zmarłych właśnie w pozycji „embrionalnej”. Tak jak w ciemności łona matki wyczekiwały narodzin do światła, tak też i teraz w ciemności łona ziemi wyczekują „narodzin” do Odwiecznego Światła! I nie są to chrześcijańskie rytuały, ale Ci, którzy nie potrafią Boga nazwać po imieniu, szukają Go i może są czasami bliżej od nas… Jakże często najpiękniejsza rzeczywistość jest zakryta przed naszym poznaniem. Afryka ma jakiś „magiczny zmysł poznania” i na tym się zatrzymuje, bo „nazywając”, zamykamy w słowa coś, czego nie da się objąć… W ciszy przyglądam się otaczającemu mnie światu. Masajowie, odwieczni wędrowcy, zapisani w rytm dnia i nocy…Stali się moim światem. Zasypiając „na boku”, czuje się bezpieczny. Spadające gwiazdy „łapię” dla innych… Lata jakie już spędziłem z nimi to czas ciągłej nauki. I choć powiedziano mi, że oni nie wierzą w życie wieczne, to jednak mam wątpliwości… Tradycyjne obrzędy po śmierci ograniczały się do porzucenia ciała za wędrującą grupą, które to (ciało) stawało się pożywieniem dla hien. Ale nawet w tym przypadku ciało było namaszczane zwierzęcym tłuszczem. Młoda dziewczyna namaszczona jest tłuszczem, gdy przychodzi do domu męża… Wojownik namaszczany jest tłuszczem w dniu, gdy przestaje być chłopcem… Kolejne etapy życia są naznaczone tym obrzędem… Namaszczone ciało zmarłego to także „obrzęd życia”! W przypadku starca, będzie on pochowany pośrodku zagrody krów – najświętszego miejsca dla Masajów. Inni, znajdą swoje miejsce blisko domu. Gdy umiera kobieta, zostanie zabita owca, w przypadku starca – krowa. Nasiniati miała 70 lat. Poszedłem złożyć wyrazy współczucia rodzinie… Za domem wojownicy kopali dół. Rozmowy, od czasu do czasu śmiech… Czy dla nich śmierć jest częścią życia? Tylko dzieci Nasiniati milczące, z ogolonymi głowami, czekają na ciało matki. Jestem zaskoczony… Ciało jest w… trumnie! Nie dali rady wnieść trumny do domu najstarszej córki… Trumna umieszczona jest „w progu”. Przypadek staje się dla mnie pięknym symbolem… Czyż śmierć nie jest przekroczeniem „progu niewiedzy”? Płacz kobiet i… wojownik krzyczący i pędzący na oślep. Dopiero 4 wojowników było w stanie go zatrzymać i uspokoić. Ukrywane emocje były nie do powstrzymania dłużej wobec otwartej trumny. Najpierw jest golona głowa zmarłej, później jej ciało zostaje „przewrócone na bok”. Dwaj synowie trzymając w dłoniach trawę, zanurzają ją w owczym tłuszczu, by namaścić prawy bok matki. Od głowy po stopy. Trawa, zielone gałązki porzucone są w trumnie. Zamknięta trumna w ciszy niesiona jest do przygotowanego dołu, na dnie którego leżą zielone gałązki. Syn „przyjmuje” ciało matki by spoczęło w wykopanym dole. Pierwsze grudy ziemi, to jak łzy pożegnania… Ale przecież żegnamy się z tymi, z którymi mamy nadzieję się spotkać! Nasiniati śpi „na boku”… Jest bezpieczna… Czeka na dzień przebudzenia , gdy Odwieczna Światłość otworzy jej oczy. Dźwięki nocy mówią o życiu… Zasypiam „na boku” z uśmiechem na ustach. Dziękuję Bogu za wszystko co mi dał i że daje mi każdego poranka gdy się budzę, szansę by KOCHAĆ!
x. Arkadiusz sma
Tanzania - Moita Bwawani 2010
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batiq
13/02/2014 21:05
adres: lm@sma.pl to nie jest "i", ani duże ani małe smiley Chwilowo, tzn. do początku marca może nie być odpowiedzi, ale później na bank będzie! smiley

rybolub
13/02/2014 12:17
Chciałem kupić książkę, ale ten adres Im@ jest chyba błędny...ani z dużej ani z małej litery nie działa smiley Ktoś mnie słyszy? smiley Proszę o pomoc !

mariab
22/09/2013 16:59
Cześć !!! Chciałabym poznać Twoją historię... daje dużo do myślenia Twoja książka!!!

dzikaczeresnia
11/06/2013 19:01
Gratuluję książki! Gdzie można kupić? smiley

by mógł zdarzyć się cud... PEKAO S.A. XIII O/Warszawa 44 1240 2034 1111 0010 0294 7759 tytułem: ks. Arkadiusz Nowak misja Moita Bwawani

266842 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
ADW Lion Heart - Theme by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl