Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Forum ˇ Linki ˇ Kategorie NewsówCzwartek, Czerwiec 20, 2019
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kontakt
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 57
Najnowszy Użytkownik: Marekpam
"W najzimniejszym niebie..."
"W najzimniejszym niebie..." (lipiec 2006)

W 1856r. pewien człowiek wspiął się na górę Fourvier w Lionie by zawierzyć Matce Bożej Stowarzyszenie Misji Afrykańskich. Choć nie był sam to i tak uważano go za szaleńca. Po co jechać do Afryki? Przecież tam tylko głód, zarazy, śmierć... Pojechał, umarł. Wraz z nim kolejni, którzy wspinali się na "wyżyny swoich możliwości" by nieść Chrystusa tym, którzy jeszcze nigdy o Nim nie słyszeli. I tak już od 150 lat kolejni śmiałkowie stają na tej Czarnej Ziemi, dla nich Świętej Ziemi!
Tegoroczne obchody jubileuszowe w sposób szczególny przebiegały w Tanzanii. Choć obecność SMA na tej ziemi datuje się od końca lat 70-ych, to i tu jest wielu takich, którzy o Chrystusie nie słyszeli, którzy chcieli by na słowo "Jezus" uśmiechnąć się jak do najlepszego Przyjaciela. Wielu z nich nigdy nie śmiało się, bo w ich zniekształconej twarzy, trudno dopatrzeć się ust. Takimi się urodzili, ale to nie znaczy, że takimi mają umrzeć. Współczesna medycyna dokonuje cudów. Wystarczy tylko pomoc a cud ma miejsce każdego dnia. Skazani na samotność, poniżenie, pogardę tak bardzo pragnęli by się uśmiechać i nie straszyć innych swoim uśmiechem. Grupa misjonarzy SMA pracująca w Tanzanii postanowiła pomóc by stał się cud! W ramach obchodów jubileuszu 150lat SMA zorganizowano akcję "Przywrócić Uśmiech Dzieciom". Przyjaciele z wielu zakątków świata zdecydowało się pomóc stwarzając fundusz na rzecz tych dzieci, które potrzebują specjalistycznych operacji twarzy, dłoni, stóp, by mogły raz jeszcze się uśmiechnąć! To przedsięwzięcie miało 3 etapy. Pierwszy to zbiórka pieniędzy na fundusz dla dzieci. Raz jeszcze się okazało, że wbrew temu co się mówi czy słyszy w telewizji, ludzi stać na to by się podzielić z drugim człowiekiem, który nie będzie nigdy mógł się nam odwdzięczyć. Zbiorki w USA, w Anglii, w Irlandii. Tak różni ludzie, tak rożne historie się kryją za nimi a równocześnie to samo otwarte i dobre serce! Drugi etap to Afryka. Grupa Przyjaciół SMA przyjechała by razem z nami świętować i przekazać zebrane fundusze. Dla wielu była to pielgrzymka, wspinanie sie na "Górę Przemienienia”, dla których taką okazało się Kilimandżaro, najwyższy szczyt Afryki... Później była inna góra, a raczej wzgórze, Moita. Tam wśród Masajów znajduje się jedna z ostatnio otwartych misji SMA w Tanzanii. To właśnie tam miała miejsce Msza Święta Jubileuszowa, która kończyła ten czas "wspinaczki". Trzeci etap to bezpośrednia pomoc tym, którzy ujrzeli światełko nadziei, że będą się mogli jeszcze uśmiechać. Jest już wielu takich, którzy czekają na operację, jest jeszcze wielu takich, którzy zaszyci w domu wciąż boją się wyjść, boją się ośmieszenia. W czasie tej Mszy Jubileuszowej setki ludzi, którzy przybyli z daleka, niektórzy szli przez całą noc, pokonując 50 km pieszo! by móc być razem, by wspólnie modlić się i dziękować. Wspaniały śpiew masajski, wielobarwny tłum, uśmiechy ludzi, taniec, i błogosławieństwo starców. Wraz z Johnem zostaliśmy ubrani w masajski strój i poproszeni by usiąść przed ołtarzem. Za nami pozostali SMA. Posypały się słowa litanii błogosławieństw "by Bóg obdarzył ich zdrowiem, by Bóg obdarzył ich licznymi stadami, by Bóg zapewnił im codziennie mleko, by nie zgasło nigdy ognisko w ich domach..." na co ludzie razem odpowiadali "N'gai"(o Boże). Zostaliśmy pobłogosławieni trawą i mlekiem, które dla Masajów są symbolami pojednania i życia. Utrudzeni wspinaczka dziękowaliśmy za tych ludzi do których zostaliśmy posłani, do których wracamy.
To święto poprzedzało 6 dni wspinania, modlitwy, przemiany, pielgrzymowania na ośnieżony szczyt Kilimandżaro, gdzie "szczęściarze" dotykali z Dachu Afryki nieba, najzimniejszego nieba! Ruszyliśmy w poniedziałek rano. Nasza grupa liczyła 36 osób, a wraz z przewodnikami i całą ekipą, która nam pomagała liczba wspinaczy dochodziła do 70! Przepychanki, walka o bagaż, codzienność, która towarzysz tym, którzy ruszają w góry. Dla wielu to jedyne źródło utrzymania! Bramy Nieba... To początek naszej trasy w Marangu, gdzie następuje zgłoszenie grupy, liczby uczestników, opłaty i pierwsze kroki w Parku Narodowym Kilimandżaro! Tego dnia mieliśmy do pokonania trasę 3godz. i różnicę wysokości 1000m. Marangu znajduje sie na 1950m npm. Nasz pierwszy nocleg to Mandara 2700m npm. Każdy dzień zaczynaliśmy od modlitwy. Tematem przewodnim dnia był jeden z fenomenów, jakie dotykają dzisiejszą Afrykę. Bieda, głód, AIDS, Dzieci Ulicy, wojna... Wędrówka to czas medytacji, rozmowy i podziwiania piękna wokół nas. Pierwszy dzień to wędrówka przez las tropikalny. Wspinając się na Kilimandżaro przechodzi się przez wszystkie strefy klimatyczne... Ten las przypominał mi moją "pierwszą miłość misyjną", lasy środkowoafrykańskie i Pigmejów... Bujna roślinność, potężne drzewa, rwące potoki, wodospady, ptaki, które przypominają, że nie możesz być w raju sam, i krople deszczu, bo przecież ten las także zwany jest lasem deszczowym. Na miejsce docieramy juz po zachodzie słońca. Posiłek, modlitwa, zasłużony odpoczynek i tablice wokół, które przypominają, że choć nie jest to wysokogórska "strefa śmierci", to mogą się pojawić symptomy choroby wysokogórskiej i ... trzeba "uciekać". Wtorek... Niebo wciąż zachmurzone, wilgotność, która pozwala przemyć twarz. Po śniadaniu i modlitwie ruszamy w drogę. Dziś 6 godz. marszu. Nocleg na wysokości 3720m w Horombo. Po pierwszej godzinie marszu wciąż przez las tropikalny, zaczęło się przejaśniać. Weszliśmy w strefę roślinności alpejskiej. Coś jak nasza tatrzańska kosodrzewina. Jeszcze jeden zakręt i ... ujrzeliśmy cel naszego wędrowania. Kilimandżaro 5895m npm. Będziemy potrzebowali jeszcze 3dni by tam dotrzeć! Po drodze mijani ludzie. Zmęczone twarze. Na wielu można odczytać radość zdobywców lub ból przegranej. Czy to możliwe by w Afryce było -25'C!? Horombo, domki 6 osobowe, wypoczynek. Cudowny zachód słońca, Kilimandżaro i widok chmur pod naszymi stopami. Czy jesteśmy już w niebie czy tylko nauczyliśmy się chodzić po chmurach?! Środa to dzień "aklimatyzacji". Rano tam gdzie jeszcze wczoraj była woda pojawił sie lód! Nocujemy w tym samym miejscu, ale idziemy na parę godzin by wyjść na 4300m npm i pomóc organizmowi w aklimatyzacji. Są pierwsze objawy zmęczenia, bezsenność, ból głowy... To już wysokość robi swoje. Pierwsze symptomy choroby wysokogórskiej. Nie są jaszcze niebezpieczne, ale... należy zwolnić. Od samego początku powtarza się nam "pole, pole" tzn. "powoli". Inaczej to choroba wygra! Odpoczynek przy "Skałach Zebry" to dziwna i urzekająca swym pięknem formacja skalna kamienia i lawy wulkanicznej połączonej przed tysiącami lat, gdy Kilimandżaro było wciąż aktywnym wulkanem! Czwartek, ranne ślizgi po lodzie (jak wielu jest takich, którzy ślizgało się po lodzie w Afryce?!) i 7godz. drogi przez pustynne obszary by dotrzeć do Kibo usytuowanej na 4700m npm. Jesteśmy u stop Kilimandżaro. To już "ostatnie podejście". Wcześniejsza kolacja i próba snu bo o 24.00 rozpoczynamy atak na górę! Przeraźliwe zimno, zmęczenie, ból głowy. Wielu wymiotuje... To niska zawartość tlenu w powietrzu... Są pierwsi, którzy musza schodzić na dół. Dalszy pobyt na tej wysokości może się dla nich okazać śmiertelny! Piątek, 2 pary spodni, 3 koszulki, flanela, polar, kurtka, czapka, rękawiczki i sznur światełek. To ci, którzy już rozpoczęli się wspinać. Dla czego w nocy? Czy ktoś odważyłby się wspinać gdyby widział gdzie idzie? No, ale mamy zdążyć na wschód słońca... W nocy też przecież pogoda jest stabilniejsza i może nie będzie padał śnieg?! Wspinaczka! Jesteśmy podzieleni na małe grupy 5-8 osób. Co jakiś czas następują przetasowania, zmiany grup, kolejne osoby schodzą w dół. Dla nich to koniec. Problemy z zimnem, z oddychaniem. Wielu wymiotuje, wielu siada myśląc, że juz dalej, wyżej... nie można! Można! O 6.30 staję na krawędzi krateru. Chce mi się pić. Woda w butelce zamarznięta! Okropny, nie do wytrzymania ból głowy. Do szczytu jeszcze 1.5 godziny. Iść czy wracać. Wschód słońca. Wschód nowych nadziei, wyzwań, nowej energii. Idę! Wielu mi mówiło wcześniej "nie zatrzymuj się, nie siadaj"... Idę. Kroki są coraz mniejsze. Jeszcze trochę a zacznę sobie deptać po własnych palcach. Nie czuje dłoni. Próbuję je rozgrzać. Za mną jak cień znajoma z mojej grupy. Jak jej pomoc... Idę i oby tylko sie nie zatrzymać! Obok cudowny widok wnętrza krateru pokryty śniegiem i mijany lodowiec! Dochodzi 8.00. Dalej już nie muszę iść. To szczyt. Dotknąłem szczytu moich możliwości, dotknąłem "najzimniejszego nieba". Biało-czerwona flaga, pamiątkowe zdjęcie, w tle tablica, że wyżej w Afryce już nie można! Uhuru Pick "Szczyt Wolności"- Kilimandżaro 5895m npm., -15'C, mgła. Zejście do Kibo zajęło mi 2 godz. To był raczej zjazd po sypkiej, powierzchni zbocza. To ono opóźniało wspinaczkę, gdy każdy krok w górę to centymetr, dwa ześlizgnięcia się w tej powulkanicznej nawierzchni. Chwila na sen, gratulacje od tych, którzy ruszą jutro, którzy ruszą innego lata... Noc spędziliśmy w Horombo 3720. Daleko od naszej "strefy śmierci". Witają nas Antoni i Maria. Oni pierwsi w nocy musieli wracać. Mieli problem z oddychaniem. Czy na prawdę przegrali? Po 9 godz. powolnego wspinania byli w Kibo. W nocy problemy z oddychaniem i nocny wielogodzinny powrót do Horombo. A może to oni okazali sie zwycięzcami?! Sobota i znikająca za naszymi plecami "Góra Przemienienia". Każdy z nas jest inny od tego, który pierwszego dnia wyruszał w drogę. Tropikalny las, Marangu, podziękowania, łzy wzruszenia. Czy jeszcze kiedyś tam wrócę? Najpierw chcę się "nadotykać" innego nieba... drugiego człowieka!
o. Arkadiusz Nowak SMA
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batiq
13/02/2014 21:05
adres: lm@sma.pl to nie jest "i", ani duże ani małe smiley Chwilowo, tzn. do początku marca może nie być odpowiedzi, ale później na bank będzie! smiley

rybolub
13/02/2014 12:17
Chciałem kupić książkę, ale ten adres Im@ jest chyba błędny...ani z dużej ani z małej litery nie działa smiley Ktoś mnie słyszy? smiley Proszę o pomoc !

mariab
22/09/2013 16:59
Cześć !!! Chciałabym poznać Twoją historię... daje dużo do myślenia Twoja książka!!!

dzikaczeresnia
11/06/2013 19:01
Gratuluję książki! Gdzie można kupić? smiley

by mógł zdarzyć się cud... PEKAO S.A. XIII O/Warszawa 44 1240 2034 1111 0010 0294 7759 tytułem: ks. Arkadiusz Nowak misja Moita Bwawani

265937 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
ADW Lion Heart - Theme by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl