Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Download ˇ Forum ˇ Linki ˇ Kategorie Newsówśroda, Czerwiec 19, 2019
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Galeria
Kontakt
Download
FAQ
Forum
Linki
Kategorie Newsów
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 57
Najnowszy Użytkownik: Marekpam
Jezus na śmietniku
W czasie mojej ostatniej wizyty w Nairobi, postanowiłem odwiedzić jednego z przyjaciół, Luce, świeckiego misjonarza z Włoch , pracującego na obrzeżach Nairobi. Ciekaw byłem tego miejsca, bo przyszło mi juz kiedyś, w czasie mojego diakonatu na Wybrzeżu Kości Słoniowej, pracować w dzielnicy, która zaliczano do jednej z biedniejszych. Piękne miasto Abidżan z drapaczami chmur, klimatyzowanymi biurami i ... Adjame dzielnica, w której przyszło mi pracować! Jedna z części tej dzielnicy nazywałem "Metro". Były to slumsy z gęsto przylegającymi do siebie domami, wąskimi korytarzo-ściekami i ... jak w metrze bez możliwości spojrzenia na błękitne niebo. Słońce tez nie zdołało się przedrzeć przez stykające się ze sobą dachy domów... A ludzie tam żyjący? Na ich twarzach pojawiało się najpierw zdziwienie (widok Białego należał w tej dzielnicy do rzadkości), później radość, że ich tam znalazłem, że nie pogardziłem zaproszeniem do ich blaszano-tekturowych domów. Było to jedno z moich ulubionych miejsc spotkań z ludźmi,... z Jezusem. Tak było na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Teraz w Nairobi, byłem jedynie gościem. Namawiano mnie bym zabrał ze sobą aparat fotograficzny, ale chciałem zobaczyć ludzi i dowiedzieć się jak żyją, a nie zrobić jedynie zdjęcia bez rzeczywistego spotkania z człowiekiem. Pojechałem do Korogocho. Jest to jeden z największych slumsów Nairobi, która takich miejsc ma kilkanaście... W Korogocho żyje ok. 150 tys. ludzi, pozbawionych pracy, opieki społecznej, służby zdrowia. Na przeżycie miesiąca potrzeba ok. 15 zł., na opłacenie miesiąca w szkole dziecku, trzeba wydąć ok. 4 zł. i... i tak wielu jest takich, którzy końca miesiąca nie dożyją, bardzo wielu takich, którzy do szkoły nigdy nie pójdą. Jedyną troska tych ludzi jest by dożyć do następnego dnia. Idąc z Lucą do miejscowej kaplicy spotkaliśmy liczne dzieciaki, które się do nas "lepiły". Uśmiech, wyciągnięte dłonie w geście powitania i z daleka słyszane "hauaju"! Myślałem, że to angielskie "How are you", ale z błędu wyprowadził mnie Luca. W języku slumsów, który powstał ze wymieszania wielu języków, ten angielsko brzmiący zwrot oznacza... "Biały". Dotarliśmy do kaplicy, mijając po drodze blaszane, drewniane, domki. Droga spełniała swoja pradawna funkcje wysypiska i ścieku. Mała kaplica to równocześnie centrum spotkań. Wokół boiska do koszykówki, siatkówki. Jest tez ołtarz polowy. To w tym miejscu stanie kiedyś kościół. A ja juz w wyobraźni ujrzałem ten kościół. Piękniejszego miejsca na kościół nie można sobie wyobrazić! Parę metrów za nim jest... wysypisko śmieci ciągnące się kilometrami! Jezus znalazł miejsce dla siebie na śmietniku, by być wśród tych, którzy na tym śmietniku i z tego śmietnika... żyją! Z kościoła poszliśmy odwiedzić "poszukiwaczy skarbów". Tak nazwałem dzieciaki (5-13 lat), które całymi dniami przemierzają wysypisko, by wygrzebać plastikowe czy szklane butelki, złom, które można sprzedać. Parę godzin chodzenia po śmietniku i jest jakiś grosz na obfity posiłek, na który trudno liczyć w domu. Wielu z tych dzieciaków trafiło do "centrum dzieci ulicy". Prowadzone są tam zajęcia od 9.00 do 17.00. Dzieciaki i tak często przychodzą dopiero ok. 10.00-11.00 bo najpierw musza "zaglądnąć" na śmietnik. Wychowawcy "wyławiają" ich z ulicy czy wysypiska. Ci którzy zostaną maja zapewniony posiłek i możliwość nauki. Wielu jest jednak tych, którzy wybierają "śmiecianą wolność". W ośrodku prowadzone są zajęcia teatralne, taneczne, sportowe. Nauczane są podstawy matematyki, angielskiego. Po roku regularnego przychodzenia, trafia do prawdziwej szkoły, która zostanie im opłacona przez misje. Obok tego centrum, a wszystko położone jest na wysypisku, znajduje się "centrum odzysku". Sortowane papier, plastik, szkło, metale trafiają później do przetwórni. Z tego "sortowania" żyje spora grupa ludzi. Zaskakującym widokiem w Korogocho jest ilość mijanych po drodze kościołów-sekt. Czasami to tylko tablica i grupa ludzi siedzących w cieniu drzew, czasami wystarczy namiot, jakaś stara folia i miejsce spotkań jest juz gotowe. Trudno odgadnąć przyczynę tego "fenomenu mnogości". Zapewne w tym miejscu zapotrzebowanie na "Nadzieje" jest duże, ale ile spośród tych grup przynosi nadzieje, miłość, a ile przychodzi by pozbawić tych ludzi tego, co jeszcze posiadają? Kolejne centrum to "butaprenowa dolina". Dzieciaki żyją tu szukając nadziei, ze ich marzenia kiedyś nie będą miały smaku butaprenu... To częsty widok na ulicach Nairobi. Dzieciaki z małymi plastikowymi butelkami przy nosie czy ustach... w butelce klej, który wąchany daje im przepustkę do chwili marzeń i szybkiego uzależnienia..., śmierci... W centrum czuć w powietrzu zapach kleju, ale dla wielu to miejsce jest jedynym domem jaki maja i miejscem, w którym mogą spróbować zmienić swój los. Ci, którzy decydują się na odwyk trafiają do innego ośrodka poza miastem. Jeden z dzieciaków, krętymi wąskimi uliczkami prowadzi nas ku światłu. Następnego dnia w niedziele powróciłem do Korogocho, by uczestniczyć w modlitwie z tymi ludźmi, by na śmietniku łamać się chlebem, dzielić się Jezusem. Msza na wysypisku. Jej struktury są nieco zmienione. To był taniec dla Jezusa. Na początku wszyscy ze sobą się witają. Później odwracamy się w kierunku wschodzącego słońca, by śpiewem i tańcem przywitać przychodzącego Jezusa w symbolu światła, zapalonej świecy. Jezus jest wśród nas. Tę radość wyrażamy tańcząc wokół ołtarza. Następuje wprowadzenie do czytań i modlitwa. Po czytaniach i Ewangelii znów radość z usłyszanej Dobrej Nowiny. Starsi wspólnoty dzielą się przemyśleniami dotyczącymi usłyszanego Słowa Bożego, po których następuje kazanie księdza. Jesteśmy gotowi do "oczyszczenia". Następuje poświecenie wody i pokropienie zgromadzenia. Po wyznaniu wiary, modlitwę wiernych prowadzą przedstawiciele wspólnoty rodzin. Znów taniec... To procesja z darami ofiarnymi. Są nimi ziemniaki, owoce, mydło, zapałki, pieniądze. Tylko biedni ludzie potrafią naprawdę się dzielić. Modlitwa Eucharystyczna... Trzymając się za ręce śpiewamy Ojcze Nasz. Komunia, ogłoszenia, błogosławieństwo końcowe. Rozpoczyna się liturgia życia dnia codziennego.
Przez dym palonych śmieci czy też zwartą zabudowę, często trudno dostrzec błękit nieba. Wystarczy jednak się rozglądnąć wokół, by dostrzec "niebo" w oczach i uśmiechu ludzi... Na śmietniku też można spotkać Jezusa!
Z Bogiem... Arkadiusz.
Kenia-Nairobi 2006

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

batiq
13/02/2014 21:05
adres: lm@sma.pl to nie jest "i", ani duże ani małe smiley Chwilowo, tzn. do początku marca może nie być odpowiedzi, ale później na bank będzie! smiley

rybolub
13/02/2014 12:17
Chciałem kupić książkę, ale ten adres Im@ jest chyba błędny...ani z dużej ani z małej litery nie działa smiley Ktoś mnie słyszy? smiley Proszę o pomoc !

mariab
22/09/2013 16:59
Cześć !!! Chciałabym poznać Twoją historię... daje dużo do myślenia Twoja książka!!!

dzikaczeresnia
11/06/2013 19:01
Gratuluję książki! Gdzie można kupić? smiley

by mógł zdarzyć się cud... PEKAO S.A. XIII O/Warszawa 44 1240 2034 1111 0010 0294 7759 tytułem: ks. Arkadiusz Nowak misja Moita Bwawani

265803 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
ADW Lion Heart - Theme by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie | okazjanazakupy.pl