Niebieski Jezus...
Dodane przez lantisi dnia Wrzesień 02 2010 10:10:52
"... a ósmego dnia Bóg stał się... Niebieski"
Błękit i zieleń przeplatają się w tanzanijskiej fladze. Te kolory są także święte dla Masajów. Zielona jest trawa, od której zależy życie tego nomadycznego plemienia przemierzającego dziesiątki kilometrów w poszukiwaniu pastwisk dla ich licznych stad. Tam gdzie jest trawa tam jest życie, bo krowa obok dziecka (często w tej kolejności) dla Masaja jest najważniejsza. Jeżeli skrzywdziłeś kogoś i chcesz go przeprosić, gestem pojednania będzie wyciągnięta dłoń a w niej wiązka świeżej trawy. To znak pokoju i pojednania. Nawet największemu wrogowi nie odmówisz tego gestu, gdy prosi o pokój ofiarując Ci zieloną trawę. Odrzucenie tego gestu to życzenie komuś i samemu sobie śmierci! Stąd nie dziwiło mnie gdy w kościele w parafii Ngorongoro Jezus ukrzyżowany miał w swej dłoni wiązkę zielonej trawy. Moja ciekawość w tym kościele zwrócił także fakt, że... krzyż był... niebieski! Rzecz jasna Maryja i Jan pod krzyżem to Masajska kobieta i Masajski Wojownik (Moran). A niebieski krzyż. Moje spekulacje związane są z Oldonio Longai. Jest to wciąż aktywny wulkan, który z pewnej odległości sprawia wrażenie niebieskiej góry. A jest to Święta Góra Masajów, jak sama jej nazwa wskazuje Oldonio Longai - Góra Boga. Tę górę było mi dane niedawno zobaczyć. Choć moje doznania estetyczne przyćmiły doznania duchowe... Na zaproszenie księdza Ned'a udałem się do Endulen parafii na terenie parku narodowego Ngorongoro, by uczestniczyć we mszy świętej, która nieco różni się od naszej tradycyjnej, ale która jest przejawem wiary tych ludzi. Udałem się tam małą awionetką (6 miejsc) wraz z FMS (katolicka organizacja medyczna, która korzystając z samolotu niesie pomoc i często ratunek wielu ludziom w trudno dostępnych terenach). I musze powiedzieć, że latanie nigdy nie będzie moją pasją... Owszem widziałem Górę Boga (doznania estetyczne), ale czując się niepewnie w samolocie, moja uwaga skupiła się na... modlitwie (doznania duchowe)! Po godzinie lotu szczęśliwie dotarliśmy do Endulen. Ksiądz Ned juz na mnie czekał. To człowiek, który poświęcił misjom 40 lat ze swoich 68! Pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ale poza tym faktem stwierdzonym w jego paszporcie, to ktoś o kim można powiedzieć Biały Masaj! Niesamowita gościnność, serdeczność i ciągła gotowość by uczyć się, poznawać. Po ponad 30 latach spędzonych wśród Masajów stał się encyklopedią wiedzy o ich kulturze, języku, tradycjach. Udaliśmy się do wioski gdzie miała być sprawowana Eucharystia. Powitała nas spora grupa chrześcijan, w której większość stanowiły kobiety. To realia także tego Kościoła. A może jak sugeruje jedna ze znajomych osób, autorka książki "Kościół Kobiet", Masajskie kobiety maja jakieś predyspozycje do aktywnego udziału w życiu duchowym wspólnoty. Przystąpiliśmy do ceremonii powitania w języku masajskim (inaczej brzmi w przypadku kobiety, inaczej w przypadku Wojownika, inaczej w przypadku Starca czy dziecka). W geście powitania nie ma uścisku dłoni, ale dłonie się jedynie ze sobą stykają. Witając dzieci jedynie kładzie się dłoń na ich głowach w geście powitania i błogosławieństwa. Kolorowe zgromadzenie (stroje dominuje czerwień, błękit) udało się na miejsce sprawowania Eucharystii. To mały zadaszony budynek. Rozpoczęły się śpiewy i od czasu do czasu podskoki Wojowników, które są ich tańcem. Ksiądz Ned na ołtarzu położył czarny obrus i ubrał czarna albę. To także kolor Boga, który jest zwany Czarnym Bogiem. Liturgia rozpoczęła się od błogosławieństwa Starców, którzy prosili Boga o błogosławieństwo dla rodzin, dzieci i zwierząt. Masajowie maja bardzo rozbudowana formę błogosławieństw-modlitw i te tradycyjne modlitwy są także wykorzystane w liturgii. Ksiądz Ned przez cały czas trwania mszy w swej dłoni trzymał zieloną wiązkę trawy... ze zrozumiałych względów. Po kazaniu nastąpiła modlitwa za chorych z namaszczeniem tych, którzy pragną prosić Jezusa by pomógł im w różnego rodzaju chorobach. Zostali oni także pokropieni woda zmieszana z mlekiem, a z naczynia, które stanowił owoc tykwy, rzecz jasna wystawała trawa. Mleko jest także bardzo ważne dla Masajów. Tradycyjnie jest ono używane do błogosławieństw przy narodzinach, zaślubinach czy innych ważnych momentach w życiu Masajów. Na zakończenie raz jeszcze błogosławieństwo Starców i zostałem obdarowany prezentami! Ofiarowano mi krzyż masajski, ponieważ jako kapłan przynoszę orędzie Jezusowe o miłości Boga do każdego człowieka. Ofiarowano mi masajską biblię obrazkową, ponieważ jest wielu Masajów, którzy nie potrafią czytać i może do nich przemówić obraz. Jest to forma przedstawienia Historii Zbawienia przy pomocy prostych, schematycznych obrazków. Na koniec otrzymałem miotełkę do odganiania much, która jest atrybutem przypisywanym Starszym, bym nauczał z autorytetem. Po mszy udaliśmy się na posiłek. Idąc bardzo szybko przekonałem się, że nie stawia się kroków tam gdzie się chce. Zostałem poparzony przez jakąś roślinkę, a gospodarze powiedzieli mi o jej istnieniu zbyt późno... Dom to tzw. boma, którą stanowi zbiór domów. Zbudowane z mieszanki gliny i krowiego łajna, pokryte strzechą, są miejscem gdzie w upalne południe panuje przyjemny chłód. Po zwyczajowych pozdrowieniach i "wymianie wieści" przystąpiliśmy do posiłku. Było to upieczone kozie mięso pocięte na małe kawałki, które znikały bardzo szybko. Myślałem, że to zakąska, ale pewnych produktów się nie miesza i to mięso stanowiło nasz cały posiłek. Popiliśmy go zupą, która stanowiła mieszankę wody, ziół, koziego tłuszczu i koziej krwi... Całość określiłbym dyplomatycznie mianem... Ciekawy posiłek. Wracając na misje zatrzymaliśmy się na chwile przy drzewie "Oreteti", które jest także świętym drzewem Masajów. Do późnego wieczoru zasypywałem ks. Ned'a pytaniami... Na wiele z nich słyszałem pokorne "nie wiem", na wiele sam musze szukać odpowiedzi. I choć Masajski Bóg jest zwany Czarnym Bogiem, to ja i tak wiem, ze... "nie tylko oczy są niebieskie...".
Arkadiusz Nowak sma
Tanzania – Moita Bwawani 2006