zasnąć na boku...
Dodane przez lantisi dnia Wrzesień 02 2010 09:56:33


Afrykańska noc… Po 12 godzinach światła nastaje czas dźwięków. To prawda, że wraz z utratą jednego ze zmysłów, inne się „wyostrzają”. Nigdy nie jest tak głośno jak nocą! Muzyka nocy. Kolory nocy… Nietoperze „dotykające” dźwiękami świata, odległe nawoływanie hien i… świerszcze, które zawsze mają coś do powiedzenia. Muzyka, która zamilknie wraz z pierwszymi promieniami słońca… Jak przyzwyczajamy się do dźwięku tykającego zegara w pokoju, który co godzinę przypomina nam o upływającym czasie, tak i symfonia afrykańskiej nocy, w magiczny sposób sprawia, że od bezsenności przechodzimy do chwili, gdy obrazy ożywają pomimo zamkniętych oczu… Dlaczego czujemy się najbezpieczniej zasypiając „na boku”? Jak kłębek ciepłej wełny zwijamy się, oczekując światła dnia by się rozwinąć. Być może jest to echo odwiecznego zapisu z łona matki, gdy to właśnie pozycja tzw. „embrionalna”, towarzyszyła nam, aż do narodzin światła? Bez wątpienia to z tego powodu niektóre plemiona w Afryce Zachodniej, grzebią swoich zmarłych właśnie w pozycji „embrionalnej”. Tak jak w ciemności łona matki wyczekiwały narodzin do światła, tak też i teraz w ciemności łona ziemi wyczekują „narodzin” do Odwiecznego Światła! I nie są to chrześcijańskie rytuały, ale Ci, którzy nie potrafią Boga nazwać po imieniu, szukają Go i może są czasami bliżej od nas… Jakże często najpiękniejsza rzeczywistość jest zakryta przed naszym poznaniem. Afryka ma jakiś „magiczny zmysł poznania” i na tym się zatrzymuje, bo „nazywając”, zamykamy w słowa coś, czego nie da się objąć… W ciszy przyglądam się otaczającemu mnie światu. Masajowie, odwieczni wędrowcy, zapisani w rytm dnia i nocy…Stali się moim światem. Zasypiając „na boku”, czuje się bezpieczny. Spadające gwiazdy „łapię” dla innych… Lata jakie już spędziłem z nimi to czas ciągłej nauki. I choć powiedziano mi, że oni nie wierzą w życie wieczne, to jednak mam wątpliwości… Tradycyjne obrzędy po śmierci ograniczały się do porzucenia ciała za wędrującą grupą, które to (ciało) stawało się pożywieniem dla hien. Ale nawet w tym przypadku ciało było namaszczane zwierzęcym tłuszczem. Młoda dziewczyna namaszczona jest tłuszczem, gdy przychodzi do domu męża… Wojownik namaszczany jest tłuszczem w dniu, gdy przestaje być chłopcem… Kolejne etapy życia są naznaczone tym obrzędem… Namaszczone ciało zmarłego to także „obrzęd życia”! W przypadku starca, będzie on pochowany pośrodku zagrody krów – najświętszego miejsca dla Masajów. Inni, znajdą swoje miejsce blisko domu. Gdy umiera kobieta, zostanie zabita owca, w przypadku starca – krowa. Nasiniati miała 70 lat. Poszedłem złożyć wyrazy współczucia rodzinie… Za domem wojownicy kopali dół. Rozmowy, od czasu do czasu śmiech… Czy dla nich śmierć jest częścią życia? Tylko dzieci Nasiniati milczące, z ogolonymi głowami, czekają na ciało matki. Jestem zaskoczony… Ciało jest w… trumnie! Nie dali rady wnieść trumny do domu najstarszej córki… Trumna umieszczona jest „w progu”. Przypadek staje się dla mnie pięknym symbolem… Czyż śmierć nie jest przekroczeniem „progu niewiedzy”? Płacz kobiet i… wojownik krzyczący i pędzący na oślep. Dopiero 4 wojowników było w stanie go zatrzymać i uspokoić. Ukrywane emocje były nie do powstrzymania dłużej wobec otwartej trumny. Najpierw jest golona głowa zmarłej, później jej ciało zostaje „przewrócone na bok”. Dwaj synowie trzymając w dłoniach trawę, zanurzają ją w owczym tłuszczu, by namaścić prawy bok matki. Od głowy po stopy. Trawa, zielone gałązki porzucone są w trumnie. Zamknięta trumna w ciszy niesiona jest do przygotowanego dołu, na dnie którego leżą zielone gałązki. Syn „przyjmuje” ciało matki by spoczęło w wykopanym dole. Pierwsze grudy ziemi, to jak łzy pożegnania… Ale przecież żegnamy się z tymi, z którymi mamy nadzieję się spotkać! Nasiniati śpi „na boku”… Jest bezpieczna… Czeka na dzień przebudzenia , gdy Odwieczna Światłość otworzy jej oczy. Dźwięki nocy mówią o życiu… Zasypiam „na boku” z uśmiechem na ustach. Dziękuję Bogu za wszystko co mi dał i że daje mi każdego poranka gdy się budzę, szansę by KOCHAĆ!
x. Arkadiusz sma
Tanzania - Moita Bwawani 2010