Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba...
Dodane przez lantisi dnia Październik 29 2010 12:29:38
"Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba..." - Tanzania!
Arusha, miasto położone u stop Góry Meru (4566m), miejsce Międzynarodowego Trybunału dla Zbrodni Ludobójstwa w Rwandzie. Zachodzące słonce "ślizga się" po zboczach Meru i wciąż ośnieżonego Kilimandżaro, zapalając je czerwienią. Ten niestrudzony wędrowiec i świadek ludzkich radości i smutków. I choć to miejsce urzeka swym pięknem, nie walory krajobrazowe zadecydowały, że ludzie się tu zatrzymują na dłużej. Dostęp do obfitych źródeł wody, prawie idealny klimat z nieliczna malarią, sprawiły, że wiele lat temu to afrykańskie niebo stało sie "polskim domem". Gdy 5 lata temu otwarliśmy nową misje wśród Masajów w Moita Bwawani, wiosce położonej ok. 40km od Arusha, juz w pierwszych dniach mogłem "ocierać" się o historie i stanąć na "polskiej świętej ziemi". Listopad, czas wyczekiwanej nadziei... Wraz ze znajomym księdzem pojechałem na msze w Tengeru, na terenie polskiego cmentarza. Później, moje drogi skrzyżowały się z Panią Sabiną i Panem Edwardem, Polakami, którzy pochylali się nad kruszynami chleba w ziemi, która stała się ich, w Tanzanii. Za każdym razem gdy ich odwiedzałem, spotykałem się z niezwykłą serdecznością i gościnnością. Ten skrawek ziemi stal się "Małą Polska". Pani Sabina sparaliżowana, zatopiona w lekturze książek, zawsze uśmiechnięta, potrafiła oczarować opowiadanymi historiami, choć niektóre z nich słyszało sie enty raz. Pan Edward na pierwszy rzut oka groźny i surowy, okazuje się człowiekiem niesamowicie ciepłym i o złotym sercu. Zatroskany o stan zdrowia Pani Sabiny, zatroskany o polski cmentarz w Tengeru, choć z tanzanijskim paszportem ze łzami w oczach wspominający "Swoje Kochane Kresy Wschodnie". Tu w Arusha jest postacią znaną i szanowaną przez jego wyroby wędliniarskie, które maja "polski posmak". Do Jego licznych obowiązków ostatnio doszedł jeszcze jeden... Troska o grobowiec Pani Sabiny. Ona dotarła do celu swej wędrówki. I choć zamknięte oczy nigdy się nie otworzyły to na Jej twarzy pozostał uśmiech. Uśmiech wdzięczności, radości, szczęścia. Wraz z Nią zamyka się kolejna polska karta w historii Tanzanii. Obok trumny powiewała polska flaga. Błękit nieba, w tle Góra Meru, cicho przyglądające się Kilimandżaro w oddali i ziemia, która stała się świętą przez życie tych, którzy tu spoczywają. W końcu znaleźli cel swojej życiowej wędrówki. Na cmentarzu spoczywa około 150 osób, i na większości grobowców widnieją daty pomiędzy rokiem 1944 a 1948. Tengeru to obecnie małe miasteczko, które stało się w roku 1944 domem dla około 5000 Polaków! Ich historia wędrówki zaczęła się w roku 1940! Po wygranej przez Polskę wojnie z Rosja w 1920r. , na terenach kresów wschodnich zostały osiedlone "rodziny wojskowe", rodziny tych, którzy brali udział w wojnie. Współpraca z sąsiadami (Białorusini, Ukraińcy) odbywała się w harmonii i wielkim poszanowaniu. Nastał rok 1939 i atak na Polskę dokonany zarówno przez Niemców jak i Rosjan. "Zatroskanie" Rosji osiągnęło swój zenit w roku 1940. Zima 10.II.1940r. NKWD przeprowadziło szeroko zakrojona, długo przygotowywana akcje na Kresach Wschodnich. Jej ofiarami "dziwnym zbiegiem okoliczności" padły "rodziny wojskowe". Wysiedlonych zostało ponad 330tys. osób (niektóre źródła mówią o 1milionie wysiedleńców). Spędzili 3 tygodnie w bydlęcych wagonach jadąc w nieznanym kierunku. Setki z nich nie przeżyło podroży, tysiące nie przetrwało pierwszych tygodni zesłania. Ich nowym domem stały się lasy Archangielska, Syberii. Niewolnicza praca w lasach, tragiczne warunki życia, głód... to cena, którą płacili "Wielkiemu Bratu". Nastał rok 1941. Rosja zaatakowana przez Niemcy ogłasza amnestię dla Zesłańców. Bez środków do życia, dowiedziawszy się o tworzącej się armii na Bliskim Wschodzie...ruszają. Setki osieroconych dzieci na zawsze pozostało w Rosji w sierocińcach i domach dziecka. Tworząca się Armia gen. Andersa stała się szansą dla wielu młodych ludzi na sen o wolnej Ojczyźnie! Rodziny tych, którzy wkroczyli w szeregi armii zostały umieszczone w obozach uchodźców. Trafiali do kolonii brytyjskich do Indii, Kenii, Ugandy, Tanzanii. W samej Tanzanii (wówczas Tanganika) było 7 obozów. Jednym z nich było Tengeru gdzie przebywało ok. 5000 osób! Tengeru stało się domem dla Pani Sabiny, dla Pana Edwarda. Po zakończeniu wojny nastąpiła likwidacja obozu. Ludzie wyczekiwali wieści z Polski z nadzieją na odzyskanie ziemi. Pierwsi, którzy wrócili trafili do więzień i byli prześladowani przez nowe władze. Polska oddaliła się od wszystkich. Jako nowa ojczyznę wielu wybrało Anglię, Australię, Kanadę... Nieliczna grupa została w Tanzanii. Pan Edward jest ostatnim, spośród tych, którzy na prawdę byli, którzy pokochali ten skrawek "czarnej ziemi", która stała się "Ich Kresami"! Ich kresem... Arkadiusz sma